Ostatnie doniesienia dotyczące importu wołowiny z Brazylii do Unii Europejskiej unaoczniły skalę ryzyk związanych z handlem produktami rolno-spożywczymi z krajów Mercosur. Wyniki audytów Komisji Europejskiej oraz przypadki wykrycia mięsa skażonego estradiolem – hormonem wzrostu zakazanym w UE – pokazują wyraźnie, że formalne certyfikaty i deklaracje zgodności nie zawsze odzwierciedlają rzeczywisty stan towaru.
W kontekście planowanej umowy Mercosur, która ma pogłębić relacje handlowe i stworzyć szerszą strefę wolnego handlu, kluczowe znaczenie ma nie tylko wzmocnienie systemowych kontroli, ale także odpowiedzialne podejście samych importerów.
Bezpieczeństwo konsumentów a rzeczywiste standardy jakości
Z perspektywy bezpieczeństwa konsumentów w Polsce priorytetem musi być zapewnienie, że produkty trafiające na rynek spełniają rygorystyczne normy unijne. Przypadki wprowadzenia do obrotu dziesiątek ton mięsa zawierającego niedozwolone substancje pokazują, że luka pomiędzy standardami deklarowanymi a faktyczną praktyką produkcyjną w krajach trzecich wciąż istnieje. Co istotne, nieprawidłowości wykryto dopiero na etapie wtórnych kontroli w UE, mimo że dokumentacja towarzysząca przesyłkom wskazywała na pełną zgodność z wymogami. Oznacza to, że system nadzoru oparty wyłącznie na zaufaniu do zagranicznych jednostek certyfikujących jest niewystarczający.
Ryzyko biznesowe po stronie importerów
Problem ten ma również wymiar czysto biznesowy. Podmioty zajmujące się importowaniem towarów do Polski i innych krajów UE muszą mieć świadomość, że odpowiedzialność za jakość i zgodność towaru w praktyce często spoczywa na nich. W sytuacji, gdy wada produktu (np. obecność zakazanych substancji) zostanie wykryta dopiero po wprowadzeniu go do obrotu lub dalszej dystrybucji, możliwości skutecznego dochodzenia roszczeń wobec zagranicznego dostawcy są znacząco ograniczone. Różnice w systemach prawnych, jurysdykcji, a także koszty i czas postępowań międzynarodowych sprawiają, że egzekwowanie odpowiedzialności staje się procesem długotrwałym i niepewnym.
Kontrola jakości jako element strategii importowej
Kluczowe znaczenie ma kontrola towaru już na najwcześniejszych etapach łańcucha dostaw – najlepiej jeszcze przed załadunkiem lub bezpośrednio przy odbiorze. W praktyce oznacza to konieczność stosowania niezależnych inspekcji, badań laboratoryjnych oraz audytów dostawców. W tym kontekście szczególnie zasadne jest korzystanie z usług wyspecjalizowanych, międzynarodowych firm kontrolnych, takich jak SGS. Dzięki obecności zarówno w krajach Mercosur, jak i w Polsce, podmiot ten umożliwia przeprowadzenie kompleksowej weryfikacji – od audytu i kontroli jakości u źródła, jeszcze przed wysyłką, po inspekcję towaru już na etapie odbioru w kraju docelowym. Tego typu podejście znacząco ogranicza ryzyko i pozwala wykryć ewentualne niezgodności na możliwie najwcześniejszym etapie.
Uczciwa konkurencja i równowaga rynkowa
Nie bez znaczenia pozostaje również kwestia uczciwej konkurencji. Europejscy producenci funkcjonują w jednym z najbardziej restrykcyjnych systemów regulacyjnych na świecie, ponosząc wysokie koszty związane z przestrzeganiem norm dotyczących bezpieczeństwa żywności i dobrostanu zwierząt. Wprowadzanie na rynek produktów nie spełniających tych samych standardów podważa równowagę rynkową i zaufanie konsumentów.
Wnioski: zasada ograniczonego zaufania jako standard
Przypadki skażonej wołowiny z Brazylii nie powinny być traktowane jako incydentalne, lecz jako sygnał ostrzegawczy. Skuteczna ochrona rynku i konsumentów w Polsce wymaga zarówno wzmocnienia mechanizmów kontrolnych na poziomie państwowym i unijnym, jak i większej odpowiedzialności po stronie importerów. W realiach globalnego handlu, szczególnie w kontekście rozwijających się porozumień, takich jak umowa Mercosur, zasada ograniczonego zaufania powinna stać się standardem – zarówno w kontekście bezpieczeństwa żywności, jak i bezpieczeństwa biznesowego.
Marek Grzywacz, ekspert branży Natural Resources w SGS Polska




