PFAS, określane jako „wieczne chemikalia”, stały się jednym z najważniejszych tematów regulacyjnych w Unii Europejskiej. Problemem nie jest już wyłącznie ich obecność w produktach konsumenckich, lecz sposób, w jaki firmy próbują wykazać zgodność z przepisami.
Regulacje wyprzedzają praktykę rynkową
Przez lata PFAS były powszechnie stosowane w materiałach do produkcji opakowań produktów spożywczych, tekstyliach, kosmetykach, środkach gaśniczych czy komponentach elektronicznych. Ich odporność na wodę, tłuszcz i temperaturę dawała przewagę funkcjonalną, ale dziś te same właściwości czynią je substancjami o wysokim ryzyku środowiskowym i zdrowotnym. Regulator odpowiada na to przewidywalnie, czyli poprzez rozszerzanie zakresu kontroli.
Rozporządzenie REACH, przepisy dotyczące trwałych zanieczyszczeń organicznych (POP) oraz nowe wymagania PPWR systematycznie ograniczają możliwość stosowania PFAS. Co istotne, limity – szczególnie w PPWR – są ustalone na poziomie ppb. To wartości tak niskie, że jeszcze kilka lat temu nie miały praktycznego znaczenia operacyjnego. I tu pojawia się główne wyzwanie: wiele organizacji próbuje sprostać nowym wymaganiom narzędziami, które nie są do tego przeznaczone.
Fałszywe poczucie zgodności
Badanie zgodności produktu z normami bywa redukowane do prostych metod przesiewowych, najczęściej oznaczania fluoru całkowitego. To badanie ma sens jako pierwszy krok, ale coraz częściej traktowane jest jako rozwiązanie końcowe, a to prowadzi do błędnych wniosków. Brak wykrycia fluoru na poziomie kilkudziesięciu ppm nie oznacza braku PFAS na poziomie ppb – a to właśnie te poziomy decydują o zgodności z PPWR, REACH i POP.
W praktyce produkt może spełniać wewnętrzne kryteria firmy, wymagania klienta, a nawet „przewodnik KE”, a jednocześnie nie spełniać wymagań prawnych. To nie jest problem laboratoryjny, lecz problem zarządzania ryzykiem i odpowiedzialnością. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że w łańcuchu dostaw – zwłaszcza w dużych sieciach handlowych – złożony temat PFAS bywa upraszczany do jednego parametru. Tworzy to pozorne poczucie kontroli, które nie chroni przed ryzykiem regulacyjnym.
W tym kontekście deklaracja zgodności produktu przestaje być formalnością. Staje się dokumentem, który musi wytrzymać realną weryfikację – zarówno ze strony organów nadzoru, jak i partnerów biznesowych. Dlatego kluczowa zmiana, jaka powinna nastąpić w organizacjach, dotyczy nie tylko analityki, ale i sposobu myślenia. PFAS nie można traktować jako pojedynczego parametru do odhaczenia. To obszar wymagający podejścia systemowego: od doboru surowców, przez kontrolę dostawców, aż po świadomą interpretację wyników badań. Firmy, które tego nie zrobią, będą działać w warunkach nieświadomego ryzyka. Firmy, które to zrozumieją, zyskają przewagę – bo w świecie rosnących wymagań regulacyjnych zgodność przestaje być kosztem, a staje się elementem strategii i przewagi konkurencyjnej.
Tomasz Trąd, ekspert branży Connectivity & Products w SGS Polska
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
O SGS
SGS jest światowym liderem w dziedzinie badań, inspekcji i certyfikacji. Działamy w sieci ponad 2500 laboratoriów i biur w 115 krajach, wspieranych przez zespół 99 500 oddanych swojej pracy profesjonalistów. Posiadamy ponad 145 lat doświadczenia w dostarczaniu doskonałych usług – łączymy dokładność i precyzję, które charakteryzują szwajcarskie firmy, by pomagać organizacjom w osiąganiu najwyższych standardów jakości, zgodności i zrównoważonego rozwoju.
Nasze hasło – when you need to be sure – to obietnica podkreślająca nasze przywiązanie do zaufania, rzetelności i niezawodności, które umożliwiają firmom rozwijanie się z pewnością siebie. Z dumą dostarczamy nasze eksperckie usługi jako SGS, wspomagani przez inne nasze zaufane i ściśle wyspecjalizowane marki, takie jak Brightsight, Bluesign, Maine Pointe oraz Nutrasource.
SGS jest firmą notowaną na Szwajcarskiej Giełdzie Papierów Wartościowych oznaczoną symbolem SGSN (ISIN CH1256740924, Reuters SGSN.S, Bloomberg SGSN:SW).




